..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Postać

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
go¶ci w serwisie: 0

Ścieżka o czerwonym bruku



Coś na mnie leżało, coś ciężkiego i ciepłego. Odrzuciłem to przewracając się na plecy, upadając wydało to nieprzyjemne plaśnięcie. Głowa huczała mi jeszcze od krzyków, szczęku stali i jęków. Wzrok płatał figle, co chwile zmieniając ostrość widzenia. Kark bolał tępymi, jednostajnymi uderzeniami, zgranymi z przyśpieszonym biciem serca.

Co tu się stało? Jestem chyba żołnierzem, tylko jakiej armii? Ostatnie co pamiętam to bitwa. Przyłożyłem ręce do czoła jakby to mogło dać odpowiedź. Oczywiście nie dało. Choć... W lewej dłoni coś kurczowy trzymałem, to było serce, chyba ludzkie. Odrzuciłem je ze wstrętem. Usiadłem zataczając się lekko. Powoli zdolność widzenia wracała. Zmierzchało, a może to tylko ciemniejsze chmury przysłaniały słońce. Wokół mnie było puste pole. Puste nie licząc paru wbitych w ziemię pik. Nie licząc padlinożernych ptaków i trupów, którymi się pożywiały. Nie licząc prawie wyczuwalnej obecności śmierci.

Jakim cudem przeżyłem? Obmacałem się, nie miałem żadnych poważniejszych ran, co najwyżej obtarcia. Zdarzało mi się już wychodzić z nieciekawych sytuacji, ale nie z takiej rzezi. Gdzieś dalej majaczył biaława plamka namiotu. Może tam jest odpowiedź.

Niepewnie stanąłem na równych nogach. Szybko dochodziłem do siebie. Nabierającym pewności krokiem poszedłem na niewielkie wzgórze, na którym rozstawiono namiot. Razem ze skracaniem się odległości do celu wracała pamięć. Nie znam moich rodziców, byłem podrzutkiem. Opiekowali się mną różni ludzie. Nikt nie wytrzymał zbyt długo. Zdarzały się wokół mnie dziwne rzeczy. Ludzie słabli, zwierzęta zaczynały panikować. Niektórzy opiekunowie próbowali mnie egzorcyzmować, ale kończyło się to zawsze gonieniem uciekającego kapłana i błaganiem go, żeby wytłumaczył, co jest ze mną nie tak. Po drugiej próbie egzorcyzmów zostawiono mnie w świątyni Mystry. Tam podsłuchałem, że chcą mnie gdzieś odesłać. Nie byłem już wtedy jednak aż takim dzieckiem, udało mi się uciec. Mogłoby się zdawać, że na ulicy było ciężko, ale nie aż tak. Ludzie nawet tam mnie unikali. Żyłem z kradzieży i rabunku aż do czasu, kiedy się okazało, że jeden kupiec, którego okradałem miał ochroniarza. Po krótkiej szarpaninie przy okazji, której kupiec uciekł wsadziłem strażnikowi jego własny miecz w brzuch. Cóż to było za uczucie! Trysnęła na mnie gorąca posoka, od której moja własna zaczęła szybciej krążyć, tak, że traciłem orientację, która jest która. Przed oczami pojawiły się czerwone plamki, które wcale nie zasłaniały świata. Stawały się wręcz jego częścią jakby wychodząc mi na spotkanie z bocznych uliczek. Nie mogłem się jednak delektować tym uczuciem. Gdzieś tam słyszałem krzyki straży miejskiej. Uciekłem z miasta. Potem poczułem, że ciągnie mnie gdzieś. Szedłem na wschód aż dotarłem do obozu wojskowego. Przyjęli mnie tam, choć z wahaniem. Doznali dużych strat. Dwa dni później natknęliśmy się na spory oddział wroga. Ostatnie, co pamiętam to, że szedłem w pierwszej linii.

Przede mną stał na szybko rozstawiany namiot. A dokładniej to, co z niego zostało. Jedna ściana została rozszarpana przez jakąś dziką bestię. W środku leżały dwa ciała dowódcy i kronikarza. Strzępki tego drugiego otaczały jakiś przedmiot. Wyciągnąłem go z pomiędzy tego, co było rękami i nogami, a tym, co było korpusem. Otworzyłem na ostatnich wpisach.

Dzień 43
Są problemy z dostawami żywności. Nie stanowi to jeszcze niepokojów wśród wojska, ale jeżeli dostawy nie przyjdą w ciągu kilku dni mogą zacząć się odzywać głosy niezadowolenia.
Do oddziału chce się dołączyć się ochotnik. mjr. Hitri stwierdził, że ma dostać zbroje i broń po zmarłym. Kapłan oponuje. Twierdzi, że ochotnik ma złą aurę i należy go przepędzić. Jednak mjr. Hariti odpowiedział, że nie ma ludzi i „ musi łatać choćby i demonami”.

Dzień 44
Złapano kpr Gratza na podburzaniu żołnierzy. Morale już jest bardzo słabe. Widmo zmniejszenia racji żywnościowych zaczyna szczerze niepokoić mjr. Hiriti. Do tego paru niskich rangą żołnierzy poprosiło o wydalenie nowego z oddziału. Istnieją podejrzenia, że zostali do tego przekonani przez kapłana.

Dzień 45
Natknęliśmy się na silny oddział wroga. Nie możemy się wycofać. Przeciwnik ma trudną do oszacowania przewagę liczebną. Mjr. Hiriti kazał przygotować się do przyjęcia bitwy. Również podejrzewa porażkę, ale rozkazy nie pozwalają na odwrót. Chwilę po początku bitwy żołnierze z obu stron zaczęli uciekać przed istotą przypominającą demona. Ten gonił naszych. Biegł z dużą prędkością i zabił wielu. Mjr. Hiriti rozkazał zostać nam na swoich pozycjach, żeby zebrać rozproszone oddziały. Straż namiotu miała powstrzymać istotę.”
Od tamtego czasu szukałem odpowiedzi na to, kim jestem. Unikałem walki, kiedy tylko mogłem, choć kosztowało mnie to dużo wysiłku woli. Pomogła mi jednak kobieta mojego życia, Jaheira. Jako druid nie miała dość umiejętności i mocy by mnie uzdrowić, ale pomoc nie jeno ma imię. Skontaktowała mnie z organizacją harfiarzy. Przez nich dotarłem do maga, który mógł mnie wyleczyć. Nazywał się Gorion. Oddzielił on ode mnie bestię, która pochodziła od mojego ojca, umarłego boga Bhala. W zamian obiecałem chronić jego i przybranego syna w zbliżającej się niebezpiecznej podróży. Obawiał się, że grozi mu coś. Razem z Jaheirą, z którą łączył mnie wtedy już związek małżeński udaliśmy się na miejsce spotkania, do karczmy „Pod pomocną dłonią”.

Khalid

Od Autora, czyli posłowie:
Najpierw ta historia miała być pokazaniem jak groźba zmiany w zabójcę jest wielkim brzemieniem i jak życie z piętnem Bhala potrafi być trudne. Jednak pod koniec zmieniłem trochę koncepcje. Pomyślałem co my tak naprawdę wiedzieliśmy o historii niektórych naszych towarzyszy z BG? Postać Khalida wydawała mi się najbardziej jałową, więc to jego wybrałem na bohatera. Mam nadzieję, że teraz spojrzycie na niego trochę inaczej.


Driden Wornegon.
komentarz[40] |

Komentarze do "Ścieżka o czerwonym bruku"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda

aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta


   Top 10
   Solucja do Ba...
   Postacie w Ba...
   Postacie dobr...
   Postacie złe ...
   Kuźnia Cromwe...
   Potwory w Bal...
   Postacie neut...
   Niezapomniane...
   Felieton o Ba...
   Zadania w Kul...

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.011882 sek. pg: